Jak polubić siebie? O samoakceptacji bez presji i pustych haseł

Już 15 lipca odbędzie się premiera mojej książki „Jak polubić siebie. Przewodnik po samoakceptacji, która ukaże się nakładem Wydawnictwa RM w serii „Żyj lepiej”. Książka jest już dostępna jako zapowiedź w Empiku. 

Piszę to z dużym wzruszeniem, bo ta książka nie powstała z potrzeby napisania kolejnego poradnika o tym, że „wystarczy pokochać siebie”. Właśnie od takich haseł chciałem odejść.

Bo gdyby to było takie proste, większość ludzi nie nosiłaby w sobie tyle napięcia, wstydu, żalu, porównań, poczucia bycia niewystarczającym i zmęczenia ciągłym udawaniem, że wszystko jest w porządku.

Ta książka jest o czymś innym. O powolnym wracaniu do siebie.

Sprawdź—> Książka Empik 

Samoakceptacja to nie magiczny przycisk

Bardzo często słyszymy: „zaakceptuj siebie”, „pokochaj siebie”, „nie przejmuj się tym, co myślą inni”. Brzmi dobrze. Tylko że w prawdziwym życiu człowiek nie działa jak aplikacja, w której wystarczy zmienić jedno ustawienie.

Jeżeli przez lata ktoś uczył się, że musi zasługiwać na uwagę, miłość, bliskość albo szacunek, to nie przestanie w to wierzyć tylko dlatego, że przeczyta motywujący cytat.

Jeżeli ktoś od dzieciństwa słyszał, że jest za słaby, za głośny, za wrażliwy, za trudny albo niewystarczający, to jego wewnętrzny krytyk nie zniknie po jednym ćwiczeniu.

W książce piszę o tym wprost: samoakceptacja nie jest miłością od pierwszego wejrzenia. To proces. Czasem długi, czasem niewygodny, czasem pełen powrotów do tych samych miejsc. Ale to właśnie w tym procesie zaczyna się prawdziwa zmiana.

Dlaczego tak trudno polubić siebie?

Jednym z ważnych tematów książki jest poczucie własnej wartości. Nie rodzimy się z gotowym przekonaniem: „jestem ważny”, „mam prawo być sobą”, „mogę popełniać błędy i nadal mieć wartość”. Tego uczymy się w relacjach.

Uczymy się tego z reakcji rodziców, nauczycieli, rówieśników, partnerów. Uczymy się z tego, czy ktoś widział nasze emocje, czy raczej je unieważniał. Czy ktoś pomagał nam rozumieć porażki, czy robił z nich dowód na naszą „beznadziejność”.

W książce wracam między innymi do historii z dzieciństwa, do biegu na WF-ie, astmy, wstydu i poczucia bycia gorszym od innych. To pozornie mała scena, ale właśnie takie sceny często zostają z nami na lata. Jedna rozmowa, jedno zawstydzenie, jedno wyśmianie albo jedna wspierająca reakcja mogą dołożyć ważną cegiełkę do tego, jak później myślimy o sobie. 

Dlatego polubienie siebie nie zaczyna się od powtarzania: „jestem super”. Czasem zaczyna się od uczciwego pytania: skąd ja właściwie wiem, że jestem niewystarczający?

Katarzyna
Katarzyna@username
Polecam! Świetna i wartościowa ksiązka. Napisana prostym językiem. Przeczytałam sama a potem dałam koleżance!
Maciej
Maciej@username
Pracuje od blisko 6 miesięcy, terapia zmienia moje życie na lepsze. Ksiązka zakupiona!
Maja
Maja@username
Naprawdę warto sięgnąć- mam już swój egzemplarz 🙂

Wewnętrzny krytyk nie zawsze chce nas zniszczyć

W książce sporo miejsca poświęcam wewnętrznemu krytykowi. To ten głos, który mówi:

„Znowu zawaliłeś”.

„Inni radzą sobie lepiej”.

„Nie wygłupiaj się”.

„Nie próbuj, bo się ośmieszysz”.

„Musisz być lepszy, żeby zasłużyć”.

Łatwo potraktować go jak wroga. Problem polega na tym, że często ten głos powstał kiedyś po coś. Miał chronić przed odrzuceniem, oceną, porażką, zawstydzeniem. Tylko że z czasem zaczyna przejmować kontrolę nad całym życiem.

Zamiast motywować, odbiera odwagę.

Zamiast chronić, zamyka.

Zamiast pomagać się rozwijać, sprawia, że człowiek żyje w ciągłym napięciu.

Dlatego praca z wewnętrznym krytykiem nie polega wyłącznie na tym, żeby go uciszyć. Chodzi raczej o to, żeby nauczyć się go rozpoznawać, sprawdzać, skąd przychodzi, i nie traktować każdej jego myśli jak prawdy objawionej.

Nie musisz siebie kochać od razu

To jedna z najważniejszych myśli tej książki.

Nie musisz od razu siebie kochać.

Nie musisz codziennie patrzeć w lustro z zachwytem.

Nie musisz czuć wdzięczności za każdą część swojej historii.

Czasem na początku wystarczy przestać być wobec siebie okrutnym.

To może brzmieć mało spektakularnie, ale w gabinecie psychologicznym często właśnie to jest przełomem. Nie wielka deklaracja miłości do siebie, tylko pierwszy moment, w którym człowiek mówi: „Może nie jestem tak beznadziejny, jak sobie powtarzam”.

W książce piszę, że miłość własna nie musi być punktem wyjścia. Czasem przychodzi dopiero jako efekt życia bardziej w zgodzie ze sobą, swoimi emocjami, wartościami i granicami. 

I to jest w porządku.

O czym jest „Jak polubić siebie”?

To książka o samoakceptacji, ale nie tylko. Piszę w niej również o:

poczuciu własnej wartości,

dzieciństwie i stylach wychowania,

wewnętrznym krytyku,

porównywaniu się z innymi,

perfekcjonizmie,

trudnych emocjach,

przeszłości, która nadal wpływa na teraźniejszość,

budowaniu nowej narracji o sobie,

relacji z ciałem,

granicach i asertywności,

autentyczności w relacjach,

codziennej praktyce wracania do siebie.

To nie jest książka, którą trzeba czytać od deski do deski. Można otworzyć ją tam, gdzie akurat coś w nas najbardziej woła o uwagę. We wstępie zaznaczam, że zostawiłem w niej miejsce na zatrzymanie, pytania, ćwiczenia i własny głos czytelnika.

Dla kogo jest ta książka?

Napisałem ją z myślą o osobach, które są zmęczone ciągłym „muszę bardziej”.

Muszę być bardziej ogarnięty.

Muszę być spokojniejsza.

Muszę być atrakcyjniejszy.

Muszę więcej osiągać.

Muszę lepiej wyglądać.

Muszę mniej czuć.

Muszę szybciej się naprawić.

Muszę być kimś innym, żeby w końcu zasłużyć.

Jeżeli znasz to napięcie, prawdopodobnie wiesz też, jak męczące jest życie według cudzych definicji szczęścia. W opisie wydawcy książka została przedstawiona jako przewodnik dla osób zmęczonych udawaniem i ciągłym życiem pod presją „muszę bardziej”. 

I dokładnie o to chodziło mi podczas pisania.

Nie chciałem stworzyć książki, która będzie kolejną listą zadań do wykonania, żeby stać się „lepszą wersją siebie”. Chciałem napisać coś, co pomoże na chwilę się zatrzymać i zapytać: a co, jeśli ja nie muszę już ciągle udowadniać, że zasługuję?

Polubienie siebie zaczyna się w codzienności

Największe zmiany rzadko zaczynają się od wielkich deklaracji. Częściej zaczynają się od drobiazgów.

Od zauważenia, że znowu mówisz do siebie tonem, którego nigdy nie użyłbyś wobec bliskiej osoby.

Od zatrzymania się przed automatycznym „tak”, kiedy całe ciało mówi „nie”.

Od przyznania przed sobą, że coś bolało.

Od odpoczynku bez poczucia winy.

Od powiedzenia: „to było dla mnie trudne”, zamiast „przesadzam”.

Od zobaczenia, że nie każda porażka jest dowodem na twoją bezwartościowość.

W książce pojawia się również temat budowania nowej narracji o sobie. Bo każdy z nas nosi jakąś opowieść: „zawsze byłem problemem”, „jestem za słaba”, „nikt mnie nie wybiera”, „muszę sobie radzić sam”. Tyle że ta opowieść nie musi być ostateczna. Można zacząć ją redagować. Nie przez zaprzeczanie temu, co było, ale przez nadanie temu bardziej prawdziwego, dojrzałego znaczenia. 

To książka bardzo osobista

W „Jak polubić siebie” znajdziesz wiedzę psychologiczną, ćwiczenia i historie z pracy gabinetowej, ale też moje osobiste fragmenty. Nie chciałem pisać z pozycji kogoś, kto „już wszystko wie”. Bardziej z miejsca człowieka, który sam wiele razy musiał wracać do siebie.

Bo ja też wiem, jak to jest oddalić się od tego, co ważne.

Wiem, jak to jest próbować zasłużyć na podziw osób, których opinia wcale nie powinna decydować o naszym życiu.

Wiem, jak to jest zgubić własny głos w hałasie oczekiwań.

I wiem też, że można powoli budować ze sobą inną relację. Nie idealną. Nie zawsze czułą. Nie zawsze lekką. Ale prawdziwszą.

Premiera 15 lipca

„Jak polubić siebie. Przewodnik po samoakceptacji” ukaże się 15 lipca 2026 roku. Według informacji Empiku książka ma 240 stron, zostanie wydana przez Wydawnictwo RM i jest dostępna jako zapowiedź w przedsprzedaży. 

Mam nadzieję, że ta książka trafi do osób, które potrzebują usłyszeć, że nie są zepsute. Że nie muszą zaczynać od wielkiej miłości do siebie. Że mogą zacząć od małego kroku: od większej uczciwości, łagodności i ciekawości wobec własnych emocji.

Bo może właśnie od tego zaczyna się polubienie siebie.

Nie od zachwytu.

Nie od perfekcji.

Nie od udawania, że wszystko jest dobrze.

Tylko od zatrzymania się i powiedzenia sobie: „Chcę w końcu zobaczyć siebie naprawdę”.

CO OFERUJEMY?

U nas znajdziesz odpowiednie wsparcie

Wybierz swojego specjalistę

Robert Pinkert - Psycholog
Psycholog CEO&Founder
Patrycja Mlynarczyk - Psycholog/Terapeuta par
Psycholog/
psychoterapeuta

Przeczytaj też nasze inne artykuły

Dodaj komentarz

Newsletter

Zapisz się na bezpłatny newsletter, otrzymuj powiadomienia o najnowszych wpisach oraz odbierz prezent!

Pozostałe artykuły

Potrzebujesz wsparcia?
Zapisz się na konsultację online i zrób krok w kierunku zdrowia psychicznego.