Student woman finding it difficult at study and comprehend scool tasks

Czy autyzm jest dziś nadmiernie diagnozowany? Co naprawdę napisała Uta Frith

Nadmierna diagnoza autyzmu to pytanie, które w ostatnich miesiącach wyszło z sal seminaryjnych i trafiło na czołówki gazet. Czwartego sierpnia 2026 roku w czasopiśmie „Psychological Medicine” ukazał się tekst Uty Frith — badaczki, której prace z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ukształtowały współczesne rozumienie autyzmu. Jej teza jest mocna: kategoria „zaburzenie ze spektrum autyzmu” mogła rozszerzyć się tak bardzo, że traci użyteczność kliniczną.

Sprawdź—> Terapia dla osób ze spektrum autyzmu

Poniżej sprawdzamy, co dokładnie zostało napisane, na jakich danych się opiera, co budzi sprzeciw innych badaczy — i co z tego realnie wynika dla osoby, która dziś zastanawia się nad diagnozą.

Sprawdź—> Diagnoza Spektrum Autyzmu online 

Co się właściwie wydarzyło

Tekst nosi tytuł „Autism spectrum disorder: has it lost its meaning and is it leading to misdiagnosis?” i jest dostępny bezpłatnie w otwartym dostępie. To istotne, bo pozwala każdemu sprawdzić źródło zamiast polegać na relacjach prasowych.

Autorka zaczęła badać autyzm w 1966 roku. Współtworzyła poznawcze modele, które przez dekady organizowały myślenie o tym zaburzeniu. Gdy taka osoba kwestionuje ramy, które sama pomagała zbudować, warto się temu przyjrzeć uważnie — ale uważnie znaczy też: bez skrótów.

Editorial to nie badanie — i to rozróżnienie ma znaczenie

Czym jest editorial?

Editorial (tekst redakcyjny, esej) to autorski głos w dyskusji naukowej. Autor interpretuje istniejące dane i formułuje stanowisko.

Editorial nie przedstawia nowych wyników badań i nie przechodzi takiej samej recenzji jak artykuł oryginalny.

Konsekwencja praktyczna: to hipoteza i argument, a nie dowód. Nagłówek „badanie wykazało, że autyzm jest nadrozpoznawany” byłby nadużyciem.

Frith sama opisuje swój tekst jako esej rozważający możliwe przyczyny zmian i ich konsekwencje. To ważna rama — również dlatego, że kilka miesięcy wcześniej udzieliła wywiadu prasowego, w którym te same tezy zabrzmiały ostrzej. Część publicznej burzy dotyczy w istocie tamtego wywiadu, nie recenzowanego tekstu.

Skąd wzięła się teza o nadmiernej diagnozie autyzmu

Liczby: od 0,04 do 1,76 procent

Skala zmiany jest bezsporna i nie budzi kontrowersji między stronami sporu.

  • 1966, Wielka Brytania: pierwsze badanie populacyjne oszacowało rozpowszechnienie na 4 na 10 000 dzieci (0,04 procent).
  • 2023, Wielka Brytania: dane dotyczące dzieci w wieku szkolnym wskazały 1 na 57 (1,76 procent) — czyli wzrost czterdziestoczterokrotny.
  • Cała populacja Wielkiej Brytanii: szacunki rządowe mieszczą się w przedziale 1,8–2 procent.

Spór nie dotyczy tego, czy liczby wzrosły. Dotyczy tego, co ten wzrost oznacza.

Wzrost nie jest równomierny — i to jest sedno argumentu

Standardowe wyjaśnienie brzmi: wzrosła świadomość, więc wcześniej niewidoczne przypadki zostały wreszcie rozpoznane. Frith odpowiada, że samo to nie wystarcza, bo wzrost nie rozłożył się równo. Rozkłada się inaczej w zależności od wieku, płci i poziomu funkcjonowania. Trzy zestawy danych ilustrują to najlepiej.

  • Szwecja, dane populacyjne: udział osób z niepełnosprawnością intelektualną wśród wszystkich rozpoznań ASD spadł z 55,8 procent w 2001 roku do 6,7 procent w 2020 roku. Grupa, która kiedyś stanowiła większość diagnozowanych, stała się mniejszością.
  • Wielka Brytania, 65 665 pacjentów w latach 1998–2018: wzrost rozpowszechnienia był powiązany przede wszystkim z osobami diagnozowanymi po okresie dzieciństwa — i szczególnie dotyczył kobiet.
  • Stany Zjednoczone: analiza trendów stanowych potwierdziła dwudziestoletni, systematyczny wzrost odsetka kobiet diagnozowanych w okresie dorastania lub dorosłości.

Innymi słowy: przyrost diagnoz koncentruje się w konkretnym miejscu — wśród osób bez niepełnosprawności intelektualnej, diagnozowanych późno, częściej kobiet.

Główna teza: spektrum mogło się rozszczepić na dwie grupy

Z tych obserwacji Frith wyprowadza wniosek dalej idący niż „diagnozuje się za dużo”. Jej propozycja brzmi: grupa diagnozowana wcześnie i grupa diagnozowana późno mogą być na tyle różne, że przestały mieć wspólny mianownik.

Sygnał z badań genetycznych

Najmocniejszy argument pochodzi z opublikowanego w 2025 roku w „Nature” badania profili genetycznych.

Krótkie wyjaśnienie pojęć

Profil poligeniczny — sumaryczny obraz wielu wariantów genetycznych, z których każdy z osobna ma minimalny wpływ, ale razem tworzą pewną skłonność. To nie jest „gen autyzmu”.

Korelacja genetyczna — miara tego, w jakim stopniu dwie cechy lub zaburzenia mają wspólne podłoże genetyczne. Dotyczy grup, nie pojedynczych osób.

Badanie wykazało wyraźne różnice między osobami diagnozowanymi wcześnie a późno — i to nie tylko w zachowaniu, ale również w podłożu genetycznym.

  • Profil wczesnej diagnozy: wysokie zagęszczenie markerów związanych z trudnościami w komunikacji społecznej oraz zachowaniami powtarzalnymi i ograniczonymi.
  • Profil późnej diagnozy: silniejsza korelacja genetyczna z ADHD, depresją i zespołem stresu pourazowego (PTSD).

Autorzy tego badania podkreślają przy tym rzecz istotną: czynnik genetyczny późnej diagnozy nie jest po prostu sumą czynników wczesnego autyzmu i zaburzeń psychicznych. To osobny wzorzec, nie mieszanka.

Proporcja płci: 3:1 przed piętnastym rokiem życia, około 1:1 po

Drugi sygnał pochodzi z badania obejmującego blisko trzy miliony osób urodzonych w Szwecji w latach 1985–2020.

  • Wśród osób diagnozowanych przed piętnastym rokiem życia utrzymuje się znana proporcja około trzech chłopców na jedną dziewczynkę.
  • Wśród osób diagnozowanych po piętnastym roku życia proporcja zbliża się do 1:1.

Zdaniem Frith taki ostry zwrot trudno wytłumaczyć samym „nadganianiem zaległości”. Gdyby chodziło wyłącznie o nadrabianie historycznych zaniedbań, powinniśmy obserwować także wyraźny wzrost wczesnych diagnoz u dziewczynek — a tego nie widać.

View over shoulder employer listen applicant at job interview online

Psychoterapia online może być niezwykle pomocna, ponieważ zapewnia dostęp do specjalistycznego wsparcia bez względu na miejsce zamieszkania czy tryb życia. Daje możliwość rozmowy z terapeutą w bezpiecznej, znanej przestrzeni — co często ułatwia otwartość i komfort. Dla wielu osób to także oszczędność czasu i większa elastyczność, dzięki której łatwiej wprowadzić terapię do codziennego harmonogramu. Współczesne badania pokazują, że skuteczność terapii online jest porównywalna z terapią stacjonarną.

Czynniki kulturowe, które wskazuje Frith

Druga część eseju wychodzi poza dane epidemiologiczne i wskazuje mechanizmy kulturowe. Ta część jest najbardziej dyskusyjna, bo z natury trudniej ją zweryfikować empirycznie.

Maskowanie — pojęcie, które otworzyło śluzy?

Maskowanie (kamuflaż) to ukrywanie trudności po to, by wtopić się w otoczenie. Frith zwraca uwagę na zapis wprowadzony w DSM-5, dopuszczający sytuację, w której objawy „mogą być maskowane przez wyuczone strategie”.

Jej zarzut jest logiczny: jeśli maskowaniem można wytłumaczyć całkowity brak widocznych objawów, to próg diagnostyczny teoretycznie spada do zera. Zwraca też uwagę, że maskowanie bywa mylone z kompensacją.

  • Kompensacja — świadome wypracowanie innej drogi do celu, na przykład nauczenie się jawnych reguł tam, gdzie inni działają intuicyjnie.
  • Maskowanie — ukrywanie trudności wyłącznie po to, by nie odstawać.

Frith argumentuje, że rozróżnienie tych dwóch rzeczy opiera się w praktyce niemal wyłącznie na subiektywnej relacji o wyczerpaniu — a wyczerpanie występuje w wielu innych stanach i może mieć wiele przyczyn.

Tu potrzebna jest ostrożność

To najsilniej kwestionowany fragment całego eseju. Badania nad maskowaniem istnieją i są prowadzone od lat, choć rzeczywiście opierają się w dużej mierze na samoopisie i mierzą się z trudnościami metodologicznymi.

Rzetelne postawienie sprawy brzmi: dowody na maskowanie są ograniczone i metodologicznie trudne, ale nie są żadne. Uznanie go za pojęcie „bez podstaw naukowych” idzie dalej niż pozwalają dane.

Samodiagnoza i poszukiwanie tożsamości

Kwestionariusze dostępne w internecie i ogromna liczba osobistych relacji w mediach społecznościowych sprawiły, że samodiagnoza stała się powszechna. Frith zwraca uwagę, że mechanizm ten z definicji pomija osoby najbardziej dotknięte trudnościami — żeby zastanawiać się nad swoją tożsamością w kategoriach diagnostycznych, trzeba dysponować określonymi zasobami poznawczymi.

Opisuje też zjawisko, które nazywa efektem pętli: kategoria diagnostyczna wychodzi poza gabinet, zaczyna funkcjonować w kulturze, a to, co ludzie o sobie piszą, wraca do podręczników i narzędzi diagnostycznych. Kategoria zaczyna kształtować samą siebie.

Pełzanie pojęć i unikanie ryzyka

Pełzanie pojęć (ang. concept creep) to opisane w psychologii społecznej stopniowe rozszerzanie się znaczenia pojęć związanych z krzywdą i patologią. Zjawiska, które kiedyś uznawano za zwyczajne trudności — na przykład tremę społeczną czy doświadczenie odrzucenia — z czasem zaczynają być opisywane w kategoriach objawów.

Frith łączy to ze zmianą w praktyce medycznej: systemowo bardziej boimy się przeoczyć chorobę niż rozpoznać ją niepotrzebnie. To rozsądna asymetria w onkologii. W diagnostyce bez biomarkerów ma jednak swoją cenę — a fałszywie pozytywna diagnoza ASD, jak zauważa autorka, bywa trudna do odwrócenia.

Druga strona: autyzm bywa też niedodiagnozowany

I tutaj dochodzimy do najciekawszego napięcia w całej sprawie.

Badanie, które Frith cytuje — i co z niego naprawdę wynika

Wskaźnik 1,76 procenta, którym Frith ilustruje skalę wzrostu, pochodzi z brytyjskiego badania populacyjnego z 2023 roku. Tyle że główny wniosek tamtej pracy był dokładnie odwrotny. Jej tytuł brzmiał: „Autyzm w Anglii: ocena niedodiagnozowania”.

Co ustalili autorzy tego badania:

  • Około 463 500 osób w Anglii miało w 2018 roku postawioną diagnozę autyzmu (0,82 procent populacji).
  • Szacunkowo od 435 700 do 1 197 300 osób mogło być autystycznych i niezdiagnozowanych — to jest od 59 do 72 procent wszystkich osób autystycznych.
  • Nowe rozpoznania w 2018 roku: około 1 na 250 dzieci w wieku 5–9 lat, wobec około 1 na 4000 osób w wieku 20–49 lat i około 1 na 18 000 osób po pięćdziesiątym roku życia.

Wniosek autorów był jednoznaczny: istnieje pilna potrzeba poprawy dostępu do diagnostyki autyzmu u osób dorosłych.

To samo badanie, dwa różne wnioski

Frith używa tych danych, by pokazać skalę wzrostu. Autorzy badania użyli ich, by pokazać skalę zaniedbania.

Obie interpretacje są uczciwe wobec liczb. To dobrze pokazuje, że spór nie toczy się o dane — toczy się o ich znaczenie.

Dlaczego oba zjawiska mogą istnieć jednocześnie

Nadrozpoznawanie i niedodiagnozowanie nie wykluczają się wzajemnie, bo dotyczą różnych grup ludzi. W jednym systemie może się dziać naraz kilka rzeczy:

  • Osoby, których trudności mają inne źródło, otrzymują rozpoznanie ASD po pobieżnym procesie diagnostycznym.
  • Osoby, które spełniają kryteria, latami nie trafiają do diagnozy — bo są kobietami, bo dobrze radzą sobie w nauce, bo ich trudności zinterpretowano jako nieśmiałość lub lęk.
  • Osoby z najwyższymi potrzebami wsparcia znikają z pola widzenia, bo debata publiczna koncentruje się na innej części spektrum.

Wspólnym mianownikiem tych trzech problemów nie jest „za dużo” ani „za mało” diagnoz. Jest nim jakość procesu diagnostycznego.

Głosy krytyczne wobec tezy Frith

Tekst spotkał się z natychmiastową i mocną odpowiedzią. Warto ją znać, bo bez niej obraz jest jednostronny.

National Autistic Society — największa brytyjska organizacja zajmująca się autyzmem — opublikowała stanowisko tego samego dnia. Jej główne zarzuty:

  • Koncepcje dzielenia autyzmu na podtypy pozostają teoretyczne i nie mają dziś wartości klinicznej ani zastosowania diagnostycznego.
  • Wcześniejsze próby wyodrębniania podtypów okazały się nietrafne i z nich zrezygnowano.
  • Dalsze kategoryzowanie grozi stygmatyzacją i utrudnieniem dostępu do wsparcia.
  • Określenie „łagodniejsze cechy” bywa mylące — nie oddaje realnego obciążenia codziennym funkcjonowaniem.
  • Przeciwstawianie sobie różnych grup osób autystycznych to fałszywa alternatywa.

Ze strony akademickiej najbardziej rozbudowaną odpowiedź sformułowała Sue Fletcher-Watson, psycholożka rozwojowa z Uniwersytetu w Edynburgu. Jej argument dotyczy metody: skoro pojęcia takie jak podwójny problem empatii, monotropizm czy właśnie maskowanie wyrosły przede wszystkim z relacji osób autystycznych, to uznanie samoopisu za naukowo niewiarygodny podcina gałąź, na której siedzi znaczna część współczesnego postępu w tej dziedzinie.

Uczciwie o źródłach

Stanowisko National Autistic Society to głos organizacji rzeczniczej, nie publikacja naukowa.

Odpowiedź Fletcher-Watson ukazała się na platformie blogowej, nie w piśmie recenzowanym, i odnosiła się przede wszystkim do wcześniejszego wywiadu prasowego Frith, a nie bezpośrednio do sierpniowego eseju.

To nie unieważnia tych argumentów — ale czytelnik powinien wiedzieć, jakiej wagi dowodowej używa.

Czego ten spór nie rozstrzyga

Kilka zastrzeżeń, o których łatwo zapomnieć przy medialnym omawianiu tematu.

  1. Nie istnieje biologiczny test na autyzm. Podkreśla to sama Frith. Diagnoza opiera się na obserwacji zachowania i historii rozwoju — dlatego jest wrażliwa na to, jak stosuje się kryteria.
  2. Esej niczego nie dowodzi. Formułuje hipotezę o rozszczepieniu spektrum. Weryfikacja tej hipotezy dopiero przed nami.
  3. Podział na dwie grupy nie ma dziś zastosowania klinicznego. Nikt nie powinien usłyszeć w gabinecie, że należy do „tej drugiej kategorii”. Takich kategorii po prostu nie ma w żadnej obowiązującej klasyfikacji.
  4. Dane pochodzą z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Stanów Zjednoczonych. Nie mamy porównywalnych polskich danych populacyjnych, więc przenoszenie wniosków wprost na polski kontekst wymaga ostrożności.
  5. Wzrost liczby diagnoz sam w sobie nie jest dowodem błędu. Może wskazywać na nadrozpoznawanie, na nadganianie zaległości, albo — najprawdopodobniej — na oba zjawiska naraz w różnych grupach.

Co to znaczy dla osoby, która podejrzewa u siebie spektrum autyzmu

Jeśli czytasz o tym sporze, myśląc o sobie, najgorszym możliwym wnioskiem byłoby: „widocznie wymyślam sobie problemy”. To nie wynika z tego eseju. Frith nie pisze, że osoby diagnozowane późno nie mają realnych trudności — pisze, że ich trudności mogą wymagać innej nazwy i innego wsparcia.

Kwestionariusz z internetu to nie diagnoza

Najpopularniejsze narzędzia dostępne online — AQ (Autism Spectrum Quotient) i RAADS-R — to kwestionariusze przesiewowe. Ich zadaniem jest zasygnalizować, że warto sprawdzić temat głębiej. Nie służą do stawiania rozpoznania i nie zostały do tego zaprojektowane.

Jak wygląda rzetelny proces diagnostyczny

Solidna diagnoza spektrum autyzmu u osoby dorosłej obejmuje zwykle kilka elementów.

  • Wywiad kliniczny dotyczący aktualnego funkcjonowania w różnych obszarach życia.
  • Historia rozwojowa — trudności muszą mieć swoje korzenie w dzieciństwie, nawet jeśli ujawniły się wyraźnie dopiero później.
  • Obserwacja ustrukturyzowana — najczęściej z użyciem ADOS-2, narzędzia uznawanego za standard międzynarodowy, opartego na zadaniach i obserwacji zachowania, a nie na deklaracjach.
  • Informacje od bliskich, jeśli są dostępne — uzupełniają obraz o perspektywę zewnętrzną.
  • Diagnoza różnicowa — czyli sprawdzenie, co jeszcze mogłoby tłumaczyć te trudności.

Dlaczego diagnoza różnicowa jest tu najważniejsza

To właśnie w tym punkcie spór o nadrozpoznawanie przekłada się na praktykę. Skoro dane wskazują, że u osób diagnozowanych późno silniejszy jest związek z ADHD, depresją, zaburzeniami lękowymi i PTSD, to rzetelny proces musi te możliwości aktywnie sprawdzić.

Nie po to, żeby komuś „odebrać” diagnozę. Po to, żeby trafić we właściwe wsparcie. Wsparcie dobrane pod niewłaściwe rozpoznanie po prostu nie działa — a stracony czas i rozczarowanie są realnym kosztem.

Wniosek praktyczny

Pytanie „czy diagnozuje się za dużo, czy za mało” jest w gabinecie mniej użyteczne niż pytanie: czy ta konkretna diagnoza została postawiona porządnie.

Dobry proces diagnostyczny chroni przed obydwoma błędami naraz — przed pochopnym rozpoznaniem i przed przeoczeniem.

Diagnoza spektrum autyzmu u dorosłych w Polsce

W Polsce funkcjonują dwie równoległe ścieżki.

  • W ramach NFZ — poradnie zdrowia psychicznego oraz poradnie specjalizujące się w zaburzeniach neurorozwojowych. Wizyta u psychiatry przyjmującego ambulatoryjnie nie wymaga skierowania, ale nie każda placówka prowadzi pełną diagnostykę ASD u dorosłych — warto to sprawdzić przed zapisaniem się.
  • Prywatnie — krótszy czas oczekiwania, koszt po stronie pacjenta. Ceny różnią się znacząco w zależności od ośrodka i zakresu procesu.

Podstawą rozpoznania są międzynarodowe kryteria (DSM-5 lub ICD-11), a w procesie wykorzystuje się narzędzia takie jak ADOS-2 czy wywiad ADI-R. Ostateczne rozpoznanie kliniczne stawia lekarz, zwykle po konsultacji z zespołem.

Najczęstsze pytania (FAQ)

Czy Uta Frith napisała, że autyzm jest nadmiernie diagnozowany?

Nie wprost. Napisała, że kategoria ASD rozszerzyła się tak bardzo, iż mogła stracić precyzję kliniczną, i że część osób diagnozowanych późno może w rzeczywistości należeć do innej kategorii diagnostycznej — być może takiej, która nie ma jeszcze nazwy. To hipoteza sformułowana w eseju, nie wynik badania.

Czy to znaczy, że moja diagnoza jest nieważna?

Nie. Żadna obowiązująca klasyfikacja diagnostyczna nie uległa zmianie. DSM-5 i ICD-11 działają tak samo jak przed publikacją tego tekstu. Postulowany podział spektrum na podgrupy nie ma obecnie zastosowania klinicznego.

Dlaczego tyle kobiet dostaje diagnozę dopiero w dorosłości?

Dominujące wyjaśnienie mówi o historycznym niedodiagnozowaniu: kryteria kształtowano na podstawie obserwacji chłopców, a dziewczynki częściej maskują trudności. Frith proponuje wyjaśnienie alternatywne — że część tych osób może spełniać kryteria innego zaburzenia. Obecne dane nie rozstrzygają tego sporu.

Czy maskowanie w autyzmie naprawdę istnieje?

Badania nad maskowaniem są prowadzone i publikowane, ale opierają się w dużym stopniu na samoopisie, co utrudnia ich weryfikację. Uczciwe podsumowanie brzmi: dowody są ograniczone i metodologicznie trudne, lecz nie są żadne.

Czy test AQ lub RAADS-R wystarczy do postawienia diagnozy?

Nie. To narzędzia przesiewowe. Mogą wskazać, że warto się zgłosić po pełną ocenę, ale nie zastępują procesu diagnostycznego z wywiadem klinicznym, historią rozwojową i obserwacją.

Czy autyzm w Polsce jest nadrozpoznawany?

Nie dysponujemy polskimi danymi populacyjnymi, które pozwoliłyby na to odpowiedzieć. Przywoływane w debacie liczby pochodzą z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Stanów Zjednoczonych, a systemy diagnostyczne różnią się między krajami.

Co odróżnia autyzm od ADHD, lęku społecznego czy skutków przewlekłego stresu?

Objawy mogą się na siebie nakładać — na przykład trudności w relacjach, przeciążenie sensoryczne czy wyczerpanie. Rozstrzyga całościowy obraz: kiedy trudności się zaczęły, jaki mają charakter i jak wyglądają w bezpośredniej obserwacji. Dlatego diagnoza różnicowa jest nieodłączną częścią rzetelnego procesu.

Czy warto w ogóle iść na diagnozę, skoro trwa taki spór?

Tak. Spór dotyczy granic kategorii, nie tego, czy warto rozumieć własne trudności. Rzetelna diagnoza odpowiada nie tylko na pytanie „czy to autyzm”, ale też „co jeszcze wchodzi w grę i co konkretnie pomoże”.

Źródła

  1. Frith, U. (2026). Autism spectrum disorder: has it lost its meaning and is it leading to misdiagnosis? Psychological Medicine, 56, e240. (tekst źródłowy, otwarty dostęp) https://doi.org/10.1017/S0033291726105376
  2. O’Nions, E. i wsp. (2023). Autism in England: assessing underdiagnosis in a population-based cohort study of prospectively collected primary care data. The Lancet Regional Health – Europe, 29, 100626. https://doi.org/10.1016/j.lanepe.2023.100626
  3. Zhang, X. i wsp. (2025). Polygenic and developmental profiles of autism differ by age at diagnosis. Nature, 646(8087), 1146–1155. https://doi.org/10.1038/s41586-025-09542-6
  4. Russell, G. i wsp. (2022). Time trends in autism diagnosis over 20 years: A UK population-based cohort study. Journal of Child Psychology and Psychiatry, 63(6), 674–682. https://doi.org/10.1111/jcpp.13505
  5. Harrop, C. i wsp. (2024). Are the diagnostic rates of autistic females increasing? An examination of state-wide trends. Journal of Child Psychology and Psychiatry, 65(7), 973–983. https://doi.org/10.1111/jcpp.13939
  6. Salkic, A. i wsp. (2026). The proportion of intellectual disability in autism spectrum disorder over two decades. Psychiatry Research, 363, 117246. https://doi.org/10.1016/j.psychres.2026.117246
  7. Fyfe, C. i wsp. (2026). Time trends in the male to female ratio for autism incidence: population based, prospectively collected, birth cohort study. BMJ, 392. https://doi.org/10.1136/bmj-2025-08416
  8. Livingston, L. A., Shah, P., Happé, F. (2019). Compensatory strategies below the behavioural surface in autism: A qualitative study. The Lancet Psychiatry, 6(9), 766–777. https://doi.org/10.1016/S2215-0366(19)30224-X
  9. Haslam, N. (2016). Concept creep: Psychology’s expanding concepts of harm and pathology. Psychological Inquiry, 27(1), 1–17. https://doi.org/10.1080/1047840X.2016.1082418
  10. Lotter, V. (1966). Epidemiology of autistic conditions in young children: I. Prevalence. Social Psychiatry, 1(3), 124–137. https://doi.org/10.1007/BF00584048
  11. National Autistic Society (4 sierpnia 2026). Our response to Professor Dame Uta Frith’s new paper. (stanowisko organizacji rzeczniczej — nie publikacja naukowa) https://www.autism.org.uk/what-we-do/news/our-response-to-professor-dame-uta-friths-new-paper
  12. Fletcher-Watson, S. (2026). The political role of the autism spectrum: a response to Uta Frith. (tekst blogowy, nierecenzowany; odnosi się przede wszystkim do wcześniejszego wywiadu prasowego) https://medium.com/@suefletcherwatson/the-political-role-of-the-autism-spectrum-a-response-to-uta-frith-2eba4253de6b
  13. University College London (2026). Has autism become too broad to be useful? (komunikat prasowy uczelni) https://www.ucl.ac.uk/news/2026/aug/has-autism-become-too-broad-be-useful

Przeczytaj pozostałe artykuły

Dodaj komentarz

Newsletter

Zapisz się na bezpłatny newsletter, otrzymuj powiadomienia o najnowszych wpisach oraz odbierz prezent!

Pozostałe artykuły

Potrzebujesz wsparcia?
Zapisz się na konsultację online i zrób krok w kierunku zdrowia psychicznego.